Zawieszam
Tak, zawieszam... Wydaje mi się ze nikt tego nie czyta... Moze do tego wrócę, ale nwm
piątek, 27 czerwca 2014
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Rozdział 8. Ale nie rozumiesz jak to jest.
******************************************************************
Korra wrucila do rodzicow Naruto i Kejta. Naruto i Hinata w tym czasie sie odkeili od siebie:
-Acha, czyli mam to rozumiec ze jestesmy oficialnie para?-spytal sie Naruto.
-No tak, ale tez nie-odpowiedziala smutna Hinata.
-No ale czego?
-Bo nie chce cie tak szybko stracić-Powiedzial to i rozplakala sie. Naruto popatrzyl sie na nia i szybko ja przytulil glaszczac po wlosach.
-A czego miala bys mnie stracic?
-Bo istnieje organizacja ktora uwaza ze moja chakra jest wyjatkowa i chca mnie zlapac dlatego moga ciebie porwac. To jeszcze nic, ta organizacja współpracuję z organizacja ktora lapie jinjuriki-powiedziala Hinata probojac powstrzymac lzy, ale i tak i tak jeszcze bardziej sie poplakala.
-Ciiii... Nie martw sie o mnie, ja dam sobie rade.
-Ale nie rozumiesz jak to jest. Oni pozabijali moich przyjaciol z tej wioski dlatego Kejt wiedzial ze oni boja sie Konohy i bede tam bezpieczna. I nie chce jeszcze ciebie stracic-powiedziala to i jeszcze bardziej wtulila sie w blondyna. Naruto wiedzial ze kazde kolejne wypowiedziane przez nia slowo jeszcze bardziej by ja bolalo. Gdy Hinata sie uspokoila ruszyli w strone reszty. Rodzice Naruto jeszcze siedzieli i rozmawiali z Kejtem, Korra juz dawno poszla spac:
-No, w koncu wruciliscie-powiedzial Minato.
-Tak, ale nie musicie sie tak o nas martwic-powiedzial Naruto z jednym ze swojich firmowych usniechow.
-Dobra, dobra Naruto. Ty sluchaj sie rodzicow-powiedziala Hinata- Kejt, mam pytanie.
-??
-Kiedy ma skonczyc sie ta zamiec?
-Nie wiem, ale napewno po jutrze nie bedzie sladu a do tej pory radze ci odpoczac bo jak sie okarze ze ty bedziesz glowa klanu to czeka cie ciezki trening- powiedzial Kejt i wszedl do bocznego tunelu(nie rozstawiali namiotow). Rodzice NAruto tez poszli sapac, ale gdzie indziej. Hinata podeszla do ogniska i podrzucila jeszcze troche drewienek, usiadla na swoim plaszczu. W mgnieniu oka usiadl kolo niej Naruto. Ona kontem oka popatrzyla sie na niego, widziala jak patrzyl sie w ognisko jakby czegos wyczekiwal.
-O czym myslisz ?-spytala sie Hinata rozkładając za nimi koc ktory znalazla w plecaku swojeg brata.
-Nie wiem, poprostu mysle ze teraz wszystko jest dobrze, ale za jakis czas zaczne to tracic-powiedzial Naruto nie odwracając wzroku od ogniska. Hinata lekko sie zdziwila widzac taki spokuj u Naruto.
-Nie martw sie, nic sie nie stanie... no jedynie to ze jak dojdziemy do wioski to bede miala troche mniej czasu- powiedziala to i powoli zaczela przechylac Naruto na koc, on nawet nie protestowal-A teraz, postaraj sie o tym nie myslec- powedziala to i pocalowal Naruto(W USTA (=:-B paczajcie króliczek)).
-Dobrze postaram sie ale tylko dla ciebie-Naruto potparl sie na rękach i przyblizyl swoja twarz do Hinaty, przewrucil ja na plecy(ona wczesniej siedziala). Popatrzyl jej w te piekne szare paczadelka, pcalowal ja ona nie protestowala. Zszedł do jej szyi~Chwila co ja robie!!!~ krzyknol do siebie w myslach. Naruto szybko usiadl na kocu, ale nie patrzyl na Hinate.
-Prze-przepraszam cie Hinata-chan- powiedzial Naruto i dalej patrzyl sie w koc. Hinata usiadla kolo niego i pocalowala w policzek-A to za co?-Spytal sie Naruto i dalej mial spuszczona glowe.
-Za to ze byles, jestes i mysle ze zawsze będziesz przymnie.
-Ale ja naprawde cie przepraszam...-NAruto nie dokonczyl bo Hinata pocalowala go- Naruto jesli jeszcze raz mnie przeprosisz za to co przed chwila to nie bede sie do ciebie odzywala, pamietaj-powiedziala Hinata i oparla sie o jego ramie, po chwili zasnela. Naruto wziol powoli i delikatnie Hinate na rece, sam tez wstal podrzucil sobie noga dwa koce. I poszedl do tunelu, rozlozyl dwa koce i polozyl tam bardzo delikatnie Hinate, ona tylko sie usmiechnela co nie umknelo uwadze Naruto:
-Ty tylko udawalas??-Spytal sie Naruto klęcząc przed Hinata ktora tylko sie usmiechala. Podparla sie na rekach i dzielily ja tylko centymetry od twarzy Naruto.
-Chcialam zebys nie myslal o tym ze morzesz cos stracic... I widzisz zadzialalo.
-Ale ja naprawde sie martwie o ciebie, rodzicow, twoje rodzenstwo i o nasze wioski-Naruto tylko spucil glowe. Hinata nie miala juz pomyslow jak odciagnac Naruto od tych mysli, wiec wstala i zaczela sie kierowac w strone ogniska.
-HEJ!!! Gdzie ty idziesz?!?!-NAruto szybko wstal i podbiegl do Hinaty. Zlapal ja za reke i zatrzymal.
-Ide spac-wyrwal swoja reke i poszla dalej. Naruto dalej za nia pobiegl.
-Poczekaj, dlaczego taka jestes-powiedzial to i stanol przed nia.
-Nie wiem chcialam cie odciagnac od tych mysli, ale nie potrafie... wybacz-powiedziala to spuscila glowe, po jej policzku splynela jedn samotna lza.
-Ale co ja mam ci wybaczyc?... Nikt poza moimi rodzicami tak sie o mnie nie martwil-powiedzial to i zlapal ja za reke-Zawsze kiedy bylas w wiosce, czulem ze jestem najszczesliwsza osoba w wiosce... Ba, na swiecie zawsze pomagalas mi w problemach... i nie wiem co jeszcze, ale pamietaj zawsze przy tobie nie mysle o niczym innym niz o tobie i o przyszlosci jak mysle w ktorej tez bedziesz przy mnie i...-nie dokonczyl bo Hinata wspiela sie na palce i pocalowala Naruto zarzucając mu rece na szyje, Naruto podniusl Hinate nie przerywajac pocalunku. Skierowal sie na wczesniejsze miejsce i polozyl ja na kocu.
-No a teraz spac, i ty mi sie nigdzie nie wybierasz jasne??-powiedzial Naruto.
-TAK JEST PRZE PANA!-Hinata prawie krzyknela prubujac sie nie śmiać... ale nie wytrzymala i wybuchla smiechem.
-A ty z czego sie smiejesz?-spytal sie Naruto nie bardzo wiedzial o co jej chodzilo.
-Nic, nic okej to ja ide-powiedaiala i prubowala sie wysliznac.
-Juz mowilem ze nigdzie nie idziesz.
-Oj pusc mnie to cie mile zaskocze-powiedziala hinata, Naruto puscil ja. Hinata zsunela opaske Konohy z czola na oczy, Naruto nic nie protestowal. Po 20 minutach zdjela jego opaske juz calkiem i polozylamna ziemi. Naruto przyzwyczail sie do ognia ktore dawalo niedawno rozpalone ognisko.
-No teraz morzemy isc spac- powiedziala do Naruto, dopiero teraz zuwarzyl ze nie ma tego samego stroju. Byla w szortach i krutkiej blusce.
-Acha, teraz wiem po co to ognisko-Naruto sie usmiechnol, zlapal Hinate w tali i przycagnol do siebie oczywiscie pocalowal ja i tak zaczol sie powoli klasc. Nie przerwali by pocalunku, ale braklo im tlenu. Hinata podparla sie na rekach, jej wlosy opadaly troche na twarz Naruto. Jedna renka wziela koc i przykryla nim siebie i Naruto. Polozyla glowe na jego torsie, on przytulil ja jeszcze bardziej.
-Nie martw sie, nie uciekne.
-Wiem... ale wole mieć pewnosc- powiedzial to i pocalowal ja w czolo. Wlasnie tak wtuleni w siebie zajneli.
ZAPOWIEDZI!!!
Kim okaże się zamaskowany wojownik...? Kto dostanie klątwę...? Czy przeczucia Naruto się sprawdza...? A wszystko będzie w następnej notce pt.: "Już nie może być gorzej..." Pozdrawiam wszystkich czytelników i dawajcie namiary na swoje blogi :3
-Dobra, dobra Naruto. Ty sluchaj sie rodzicow-powiedziala Hinata- Kejt, mam pytanie.
-??
-Kiedy ma skonczyc sie ta zamiec?
-Nie wiem, ale napewno po jutrze nie bedzie sladu a do tej pory radze ci odpoczac bo jak sie okarze ze ty bedziesz glowa klanu to czeka cie ciezki trening- powiedzial Kejt i wszedl do bocznego tunelu(nie rozstawiali namiotow). Rodzice NAruto tez poszli sapac, ale gdzie indziej. Hinata podeszla do ogniska i podrzucila jeszcze troche drewienek, usiadla na swoim plaszczu. W mgnieniu oka usiadl kolo niej Naruto. Ona kontem oka popatrzyla sie na niego, widziala jak patrzyl sie w ognisko jakby czegos wyczekiwal.
-O czym myslisz ?-spytala sie Hinata rozkładając za nimi koc ktory znalazla w plecaku swojeg brata.
-Nie wiem, poprostu mysle ze teraz wszystko jest dobrze, ale za jakis czas zaczne to tracic-powiedzial Naruto nie odwracając wzroku od ogniska. Hinata lekko sie zdziwila widzac taki spokuj u Naruto.
-Nie martw sie, nic sie nie stanie... no jedynie to ze jak dojdziemy do wioski to bede miala troche mniej czasu- powiedziala to i powoli zaczela przechylac Naruto na koc, on nawet nie protestowal-A teraz, postaraj sie o tym nie myslec- powedziala to i pocalowal Naruto(W USTA (=:-B paczajcie króliczek)).
-Dobrze postaram sie ale tylko dla ciebie-Naruto potparl sie na rękach i przyblizyl swoja twarz do Hinaty, przewrucil ja na plecy(ona wczesniej siedziala). Popatrzyl jej w te piekne szare paczadelka, pcalowal ja ona nie protestowala. Zszedł do jej szyi~Chwila co ja robie!!!~ krzyknol do siebie w myslach. Naruto szybko usiadl na kocu, ale nie patrzyl na Hinate.
-Prze-przepraszam cie Hinata-chan- powiedzial Naruto i dalej patrzyl sie w koc. Hinata usiadla kolo niego i pocalowala w policzek-A to za co?-Spytal sie Naruto i dalej mial spuszczona glowe.
-Za to ze byles, jestes i mysle ze zawsze będziesz przymnie.
-Ale ja naprawde cie przepraszam...-NAruto nie dokonczyl bo Hinata pocalowala go- Naruto jesli jeszcze raz mnie przeprosisz za to co przed chwila to nie bede sie do ciebie odzywala, pamietaj-powiedziala Hinata i oparla sie o jego ramie, po chwili zasnela. Naruto wziol powoli i delikatnie Hinate na rece, sam tez wstal podrzucil sobie noga dwa koce. I poszedl do tunelu, rozlozyl dwa koce i polozyl tam bardzo delikatnie Hinate, ona tylko sie usmiechnela co nie umknelo uwadze Naruto:
-Ty tylko udawalas??-Spytal sie Naruto klęcząc przed Hinata ktora tylko sie usmiechala. Podparla sie na rekach i dzielily ja tylko centymetry od twarzy Naruto.
-Chcialam zebys nie myslal o tym ze morzesz cos stracic... I widzisz zadzialalo.
-Ale ja naprawde sie martwie o ciebie, rodzicow, twoje rodzenstwo i o nasze wioski-Naruto tylko spucil glowe. Hinata nie miala juz pomyslow jak odciagnac Naruto od tych mysli, wiec wstala i zaczela sie kierowac w strone ogniska.
-HEJ!!! Gdzie ty idziesz?!?!-NAruto szybko wstal i podbiegl do Hinaty. Zlapal ja za reke i zatrzymal.
-Ide spac-wyrwal swoja reke i poszla dalej. Naruto dalej za nia pobiegl.
-Poczekaj, dlaczego taka jestes-powiedzial to i stanol przed nia.
-Nie wiem chcialam cie odciagnac od tych mysli, ale nie potrafie... wybacz-powiedziala to spuscila glowe, po jej policzku splynela jedn samotna lza.
-Ale co ja mam ci wybaczyc?... Nikt poza moimi rodzicami tak sie o mnie nie martwil-powiedzial to i zlapal ja za reke-Zawsze kiedy bylas w wiosce, czulem ze jestem najszczesliwsza osoba w wiosce... Ba, na swiecie zawsze pomagalas mi w problemach... i nie wiem co jeszcze, ale pamietaj zawsze przy tobie nie mysle o niczym innym niz o tobie i o przyszlosci jak mysle w ktorej tez bedziesz przy mnie i...-nie dokonczyl bo Hinata wspiela sie na palce i pocalowala Naruto zarzucając mu rece na szyje, Naruto podniusl Hinate nie przerywajac pocalunku. Skierowal sie na wczesniejsze miejsce i polozyl ja na kocu.
-No a teraz spac, i ty mi sie nigdzie nie wybierasz jasne??-powiedzial Naruto.
-TAK JEST PRZE PANA!-Hinata prawie krzyknela prubujac sie nie śmiać... ale nie wytrzymala i wybuchla smiechem.
-A ty z czego sie smiejesz?-spytal sie Naruto nie bardzo wiedzial o co jej chodzilo.
-Nic, nic okej to ja ide-powiedaiala i prubowala sie wysliznac.
-Juz mowilem ze nigdzie nie idziesz.
-Oj pusc mnie to cie mile zaskocze-powiedziala hinata, Naruto puscil ja. Hinata zsunela opaske Konohy z czola na oczy, Naruto nic nie protestowal. Po 20 minutach zdjela jego opaske juz calkiem i polozylamna ziemi. Naruto przyzwyczail sie do ognia ktore dawalo niedawno rozpalone ognisko.
-No teraz morzemy isc spac- powiedziala do Naruto, dopiero teraz zuwarzyl ze nie ma tego samego stroju. Byla w szortach i krutkiej blusce.
-Acha, teraz wiem po co to ognisko-Naruto sie usmiechnol, zlapal Hinate w tali i przycagnol do siebie oczywiscie pocalowal ja i tak zaczol sie powoli klasc. Nie przerwali by pocalunku, ale braklo im tlenu. Hinata podparla sie na rekach, jej wlosy opadaly troche na twarz Naruto. Jedna renka wziela koc i przykryla nim siebie i Naruto. Polozyla glowe na jego torsie, on przytulil ja jeszcze bardziej.
-Nie martw sie, nie uciekne.
-Wiem... ale wole mieć pewnosc- powiedzial to i pocalowal ja w czolo. Wlasnie tak wtuleni w siebie zajneli.
ZAPOWIEDZI!!!
Kim okaże się zamaskowany wojownik...? Kto dostanie klątwę...? Czy przeczucia Naruto się sprawdza...? A wszystko będzie w następnej notce pt.: "Już nie może być gorzej..." Pozdrawiam wszystkich czytelników i dawajcie namiary na swoje blogi :3
piątek, 6 czerwca 2014
Wyjaśnienia
1. Hinata na tym rocznym treningu spotkała Kejta i dlatego się znają i była tam w wiosce podczas treningu, a Sabę dostała od Kejta gdy była w wiosce rok temu. Następny rozdział 15 czerwca.
2. Korra ruszyła do Konohy z Hinata dlatego żeby nie była sama i reszta będzie w następnym rozdziale dlaczego poszła z hinata do Konohy.
3. O ciepłych ubraniach nie pomyślałam żeby napisać ze wzięli.
1. Hinata na tym rocznym treningu spotkała Kejta i dlatego się znają i była tam w wiosce podczas treningu, a Sabę dostała od Kejta gdy była w wiosce rok temu. Następny rozdział 15 czerwca.
2. Korra ruszyła do Konohy z Hinata dlatego żeby nie była sama i reszta będzie w następnym rozdziale dlaczego poszła z hinata do Konohy.
3. O ciepłych ubraniach nie pomyślałam żeby napisać ze wzięli.
środa, 4 czerwca 2014
Rozdział 7. W końcu się widzimy...
Sorry, ale w niedziele chyba nie będę miała czasu wstawienia notki wiec jest dziś. =-B ******************************************************
Droga minęła im dość spokojnie czyli tradycyjnie nasza żabcia
dostała od Hinaty po łbie, trochę każdy się kłócił czyli: Hinata-Naruto, Korra-Hinata,
Korra-Naruto i Minato-Kushina. Ale Naruto i Hinata nie mieli czasu ruszyć
tematu ich ostatniego pocałunku dlatego ze Korra i Kushina były jak rzepy na
psim ogonie czyli,, dlaczego tak was długo wtedy nie było??" to było standardowe pytanie Kushiny, a Korra aby jej pomagała.
W końcu doszli do zamarzniętej rzeki i obsypanych śniegiem
drzew:
-Ej, my chyba gdzieś zabłądziliśmy co nie?-spytał się Naruto.
-Ej, Naruto czego się spodziewałeś po ,,Wiosce ukrytej w
lodzie” no sam nazwa coś chyba daje!-darła
się Hinata prosto do ucha Naruto.
-Okej, Okej, ale jak my mamy tam dojść co?
-No i po to była by to panowanie nad śniegiem może by znalazł
jakąś drogę -Powiedziała wcinając się Korra
-Chwila, chwila to wy nie wiecie jak tam dojść!
-No można tak powiedzieć- powiedziała Hinata stykając dwa
wskazujące palce.
-To wy tu się urodziłyście i nie wiecie jak tam dojść!
-Nie zwalaj winy na mnie ja tu jestem ,,aż” drugi raz-powiedziała
Hinata z wyrzutem.
-Na mnie tez, Kejt rzadko wypuszczał mnie z wioski bez niedźwiedzia przewodnika i nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi. Poza tym obiecał ze po nas przyjdzie(chodzi mi o takie jak w ,,Avatar Korra”)- Korra wytłumaczyła.
-Acha, czyli my tu czekamy na waszego brata i odmrażamy sobie
nosy. Tak?-spytał się Naruto dotykając czubka swojego nosa.
- No w końcu zrozu…-Hinata nie dokończyła bo wieki biały niedźwiedź
rzucił się na nią i zaczął lizać po twarzy
-Cześć Saba (to imię niedźwiedzicy Hinaty) dawno się nie widziałyśmy
-powiedziała Hinata powoli wstając ze śniegu.
-Skoro jest Saba to jest Kejt-powiedziała szczęśliwa Korra-Tylko
gdzie ten imbecyl kuźwa jest?!?!-spytał się Korra odwracając przodem do Hinaty i Saby.
-Za tobą- powiedział jej prosto do ucha.(później opisze jego
wygląd)
-Cieszę się ze w końcu się widzimy-Hinata i Korra powiedziały
to samo i rzuciły się Kejtowi na szyje. Skutek tego był taki ze cale rodzeństwo
po chwili leżało w śniegu.
-Okej złaście ze mnie bo czeka nas dłuuuuga droga do domu-powiedział
pomagając siostrom wstać
-Czekaj z tego co pamiętam to nie cale cztery godziny
-No, ale maja być takie zamiecie śnieżne ze musimy się gdzieś
schować, po drodze znalazłem jaskinie nie daleko- powiedział Kejt i wskazał
kierunek.
-Okej, ale najpierw poznaj mojego najlepszego przyjaciela z
dzieciństwa Naruto-Hinata podprowadziła Kejta do Naruto, oni no wiecie
przywitali się potem przywitał się z jego rodzicami.
-Dobra, Kejt gdzie jest reszta naszej ,,bandy”???-spytała się
Hinata
-W tamtej jaskini, nie brałem ich tutaj bo po drodze miałem walkę
z jakimś zakapturzonym kolesiem w pomarańczowej masce(Jeszcze nie wiedzieli kto to) i Kalmaro(jeden z tych niedźwiedzi) został
ranny. Dlatego wziąłem tylko Sabę bo one cię wszędzie wytropi-powiedział i się uśmiechną
co u niego było tradycja- Teraz chodzicie-szli do jaskini było coraz zimniej:
-K-ke-kejt m-mam py-pyt-pytanie?-powiedziała Hinata trzęsąca
się z zimna.
-N-no da-dawaj-powiedział Kejt podobnie drżącym glosę
-Ty ni-nigdy nie ro-rozpakowywałeś si-siodła u Sa –Saby nie?
-Nie
-To ca-cale szcz-szczęście ma-mam ta-tam pe-peleryny-
powiedziała i podeszła kawałek do tylu gdzie szła Saba z kieszeni przy siodle wyciągnęła
peleryny dla siebie, Korry, Kejt, Naruto i jego rodziców.
Po pół godziny doszli do jakiejś jaskini. Kushina i Minato
rozmawiali z Kejtem o możliwym przyszłym sojuszu miedzy ich wioskami(A Kejt
jest tak jakby Hokage bo jest najstarszy z klanu... a raczej z tego co z niego zostalo), Korra rozpalała ognisko, a Naruto i
Hinata poszli bocznym tunelem znaleźli się na sporej wnęce w skale:
-W końcu możemy porozmawiać na spokojnie-powiedział Naruto i
usiadł na ziemi koło ściany przed tym rozkładając tam swoja bluzę, Hinata
usiadła koło niego i oparła się plecami o ścianę.
-No, ale o czym mamy rozmawiać?
-Jednej rzeczy chce się dowiedzieć dlaczego jak jesteśmy sami
to zachowujesz się… no, no wiesz inaczej nie jesteś brutalna, pyskata, ale bez
obrazy bo wiesz mi to nie robi bo i tak i tak, cię będę kochać. Tylko chce mieć
jasność czy to z nami wyjdzie czy nie??-spytał się Naruto. W tym samym czasie
wstając i pociągając Hinatę do siebie.
-Naruto jeśli chodzi o, to co jest miedzy nami… No o to mi
chodzi żebyśmy spróbowali być razem, ale ja się tego boje ze to co miedzy nami
jest teraz jak się na przykład pokłócimy to nigdy nie wróci. A moje zachowanie,
jak są wszyscy, nie chce żeby dowiedzieli się ze jestem słaba i krucha może na
taka nie wyglądam, ale uwierz mi jestem taka-powiedziała Hinata
-No, tu masz racje po tobie tego nie widać-wyszczerzył
się-dlaczego akurat przy mnie jesteś, no… no jesteś sobą?
-Bo wiem ze jeśli miało by mi się coś stać to pewna osoba przysięgała w dzieciństwie ze nawet za cenę własnego życia
będzie mnie chronił- skończyła swój monolog. Popatrzyli sobie w oczy. Naruto lekko się pochylił i pocałował Hinate, ona odwzajemniła pocałunek~No a myślałam ze będę swatka~ pomyślała Korra widząc ich, ale od razu wróciła do reszty...
******************************************************
OpIs
KeJtA:
Ma na
sobie biały bezrękawnik. Pod spodem nosi bluzkę z długim rękawem koloru demona Hinaty. Nosi czarne spodnie i nie wiem to nie są buty ninjia ale nie są to trampki, są tak pomiędzy.
Jest tez ważna sprawa, bo jak mi się zaczną wakacje to nie będę miała dostępu do internatu jak wyjadę za granice i nie będę wstawiała nowych rozdziałów. Chciałabym żebyście przez ten okres dalej o mnie pamiętali. I wstawiajcie nazwy swoich blogów.
niedziela, 1 czerwca 2014
Rozdział 6. Martwiłam się o ciebie żabciu...
**********************************************
Odsunęli się
od siebie, Hinata lekko się zarumieniła~ Ale on ładnie się rumieni~ pomyślał
Naruto. Hinata odsunęła się jeszcze o dwa kroki, potem podeszła do drzewa i
rozwaliła je na drobne czeszcie. Po chwili gdy cały pyl opadł, można było tam
zauważyć stertę drzewa i leząca tam
poobijana siostrę Hinaty:
-A to niby
za co?!?!-wydarła się z bólem i wyrzutem Korra.
-Za to ze
nas podglądasz!!! A w ogóle co ty tu robisz coo…??
-Ja? No… ten
tego, ja przyszłam po was bo jest potrzebna nam ta woda-to ostatnie powiedziała
tak szybko ze Hinata ledwie ja zrozumiała.
-Dobra, ja
już nie wnikam. Nie wiem jak wy, ale ja wracam do obozu bo jest mi cholernie
zimno- powiedziała to i odeszła do bukłaku w którym była już woda. Chciała go
wsiąść lecz Naruto ja w tym wyprzedził i razem poszli w stronę namiotów. Korra
podeszła do jeziorka popatrzyła się w niebo na którym było widać malutkie
świecące punkty:
-Mamo, tato
myślę ze to widzicie, ja uważam ze to oni są osobami z przepowiedni -powiedziała
do siebie szeptem Korra, zaczęła kierować się w ta sama stronę co Naruto i
Hinata. W końcu doszli do ogniska Naruto
położył bukłak i usiadł na trawie koło Hinaty. A ta przyłożyła mu tak ze
poleciał kilka metrów w bok:
-O co ci
chodzi, posiedzieć nawet sobie nie można?-Naruto powiedział to i w tym samym
czasie masował swoje ramie.
-Można, ale naruszyłeś
moja przestrzeń osobista- mówiąc to obok Hinaty usiadła jej siostra. Naruto nie
drążył już tematu usiadł po drugiej stronie ogniska. Z jednego namiotu wyszli
państwo Namikaze:
-No nareszcie
jesteście, martwiłam się o ciebie żabko-powiedziała jak zwykle nadopiekuńcza
Kushina i usiadła koło Naruto który był cały czerwony ze wstydu.
-,,Żabko” no
naprawdę lepszej ksywki bym nie wymyśliła!!-powiedziała Hinata przez śmiech.
-Nie moja
wina ze lubię żaby i dostałem od Ero-senina portfel w kształcie szefa(chodzi mi
o ta żabę wiecie którą Naruto i Jiraya przyzywają z fajką) -powiedział Naruto jak małe dziecko.
-Oj, już,
już nie obrażaj się ja tylko żartuje, żabciu- Hinata dalej nie odpuszczała.
-Nie obrażam
się tylko strzelam focha-Naruto powiedział to i przekręcił głowę w przeciwnym
kierunku od Hinaty.
-No to jak
chcesz, ale nie fochaj się już na mnie tylko żartowałam -powiedziała to, podeszła
do Naruto i usiadła obok niego. Wszyscy podczas tej ich ,,sprzeczki” zdążyli
się ulotnić. (Wcześniej uzgodnili warty czyli: Naruto, Korra, Kushina, Minato i
Hinata):
-Oj nie
fochaj się na mnie Naruto-kun proooooosze -mówiła błagalnie Hinata.
-Ale pod
jednym warunkiem- powiedział to i nadstawił policzek
-Mam dla
ciebie dwie opcje z tym policzkiem, jeden mogę dać ci po chamsku z liścia, dwa
mogę dać ci buzi- powiedziała granatowo-włosa.
- To
wybieram te druga- Hinata lekko się zaśmiała i dala całusa Naruto w policzek.
-Okej! Ty idź
już spać bo mi się nie wyśpisz- powiedział Naruto.
-A ty?
- Ja muszę zostać, mam warte, co nie?-powiedział rozbawiony Naruto.
-O nie, ja
poczekam na ciebie- powiedziała Hinata.
-Ale jak mi się nie wyśpisz
-Ale jak mi się nie wyśpisz
-To co ja
wol…- nie dokończyła bo Naruto wziął Hinatę na ręce i zaniósł do swojego
namiotu. Ta oczywiście próbowała się wyrwać, ale nic jej to nie dało. Położył
ja delikatnie na swoim śpiworze-Mogę wiedzieć co ci odwala!?!?-spytała skołowana,
rozbawiona i troszkę wkurzona Hinata.
- No chciałaś
ze mną posiedzieć wiec ty poczekaj chwile, a ja obudzę Korre. Hinata zdążyła pójść
do swojego namiotu, przebrać się i wrócić. Naruto wyszedł do namiotu i zobaczył
siedzącą przed nim piękną Hinatę, była w jasno niebieskich szortach i czarnej
bluzce bez ramiączek:
-Co języka zapomniałeś??-spytała się rozbawiona Hinata. Przesunęła
się kawałek i pokazała miejsce żeby usiadł obok niej. Porozmawiali dłuższą
chwile w końcu zmęczenie wzięło górę, Hinata miała głowę na torsie Naruto, on
ja objął i tak zasnęli. W końcu warta Minato się skończyła wiec poszedł po Hinatę
do jej namiotu, ale nie było tam nikogo. Wiec poszedł do Korry u niej tez jej
nie było. Były tylko dwie możliwości ~jeden poszła po jedzenie na rano, dwa
jest u Naruto. Zdecydowanie dwa ~pomyślał sobie Minato. Podszedł po cichu do
namiotu Naruto i to co zobaczył zatkało go, nie miał serca ich budzić wiec
przesiedział jeszcze warte Hinaty… ___________________________________________________________________________
Nastepna notka 8 czerwca d*_*b
Czekam na komcie. B-)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
