poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 8. Ale nie rozumiesz jak to jest.

******************************************************************

Korra wrucila do rodzicow Naruto i Kejta. Naruto i Hinata w tym czasie sie odkeili od siebie:

-Acha, czyli mam to rozumiec ze jestesmy oficialnie para?-spytal sie Naruto.
-No tak, ale tez nie-odpowiedziala smutna Hinata.
-No ale czego?
-Bo nie chce cie tak szybko stracić-Powiedzial to i rozplakala sie. Naruto popatrzyl sie na nia i szybko ja przytulil glaszczac po wlosach.
-A czego miala bys mnie stracic?
-Bo istnieje organizacja ktora uwaza ze moja chakra jest wyjatkowa i chca mnie zlapac dlatego moga ciebie porwac. To jeszcze nic, ta organizacja współpracuję z organizacja ktora lapie jinjuriki-powiedziala Hinata probojac powstrzymac lzy, ale i tak i tak jeszcze bardziej sie poplakala.
-Ciiii... Nie martw sie o mnie, ja dam sobie rade.
-Ale nie rozumiesz jak to jest. Oni pozabijali moich przyjaciol z tej wioski dlatego Kejt wiedzial ze oni boja sie Konohy i bede tam bezpieczna. I nie chce jeszcze ciebie stracic-powiedziala to i jeszcze bardziej wtulila sie w blondyna. Naruto wiedzial ze kazde kolejne wypowiedziane przez nia slowo jeszcze bardziej by ja bolalo. Gdy Hinata sie uspokoila ruszyli w strone reszty. Rodzice Naruto jeszcze siedzieli i rozmawiali z Kejtem, Korra juz dawno poszla spac:
-No, w koncu wruciliscie-powiedzial Minato.
-Tak, ale nie musicie sie tak o nas martwic-powiedzial Naruto z jednym ze swojich firmowych usniechow.
-Dobra, dobra Naruto. Ty sluchaj sie rodzicow-powiedziala Hinata- Kejt, mam pytanie.
-??
-Kiedy ma skonczyc sie ta zamiec?
-Nie wiem, ale napewno  po jutrze nie bedzie sladu a do tej pory radze ci odpoczac bo jak sie okarze ze ty bedziesz glowa klanu to czeka cie ciezki trening- powiedzial Kejt i wszedl do bocznego tunelu(nie rozstawiali namiotow). Rodzice NAruto tez poszli sapac, ale gdzie indziej. Hinata podeszla do ogniska i podrzucila jeszcze troche drewienek, usiadla na swoim plaszczu. W mgnieniu oka usiadl kolo niej Naruto. Ona kontem oka popatrzyla sie na niego, widziala jak patrzyl sie w ognisko jakby czegos wyczekiwal.
-O czym myslisz ?-spytala sie Hinata rozkładając za nimi koc ktory znalazla w plecaku swojeg brata.
-Nie wiem, poprostu mysle ze teraz wszystko jest dobrze, ale za jakis czas zaczne to tracic-powiedzial Naruto nie odwracając wzroku od ogniska. Hinata lekko sie zdziwila widzac taki spokuj u Naruto.
-Nie martw sie, nic sie nie stanie... no jedynie to ze jak dojdziemy do wioski to bede miala troche mniej czasu- powiedziala to i powoli zaczela przechylac Naruto na koc, on nawet nie protestowal-A teraz, postaraj sie o tym nie myslec- powedziala to i pocalowal Naruto(W USTA (=:-B paczajcie króliczek)).
-Dobrze postaram sie ale tylko dla ciebie-Naruto potparl sie na rękach i przyblizyl swoja twarz do Hinaty, przewrucil ja na plecy(ona wczesniej siedziala). Popatrzyl jej w te piekne szare paczadelka, pcalowal ja ona nie protestowala. Zszedł do jej szyi~Chwila co ja robie!!!~ krzyknol do siebie w myslach. Naruto szybko usiadl na kocu, ale nie patrzyl na Hinate.
-Prze-przepraszam cie Hinata-chan- powiedzial Naruto i dalej patrzyl sie w koc. Hinata usiadla kolo niego i pocalowala w policzek-A to za co?-Spytal sie Naruto i dalej mial spuszczona glowe.
-Za to ze byles, jestes i mysle ze zawsze będziesz przymnie.
-Ale ja naprawde cie przepraszam...-NAruto nie dokonczyl bo Hinata pocalowala go- Naruto jesli jeszcze raz mnie przeprosisz za to co przed chwila to nie bede sie do ciebie odzywala, pamietaj-powiedziala Hinata i oparla sie o jego ramie, po chwili zasnela. Naruto wziol powoli i delikatnie Hinate na rece, sam tez wstal podrzucil sobie noga dwa koce. I poszedl do tunelu, rozlozyl dwa koce i polozyl tam bardzo delikatnie Hinate, ona tylko sie usmiechnela co nie umknelo uwadze Naruto:
-Ty tylko udawalas??-Spytal sie Naruto klęcząc przed Hinata ktora tylko sie usmiechala. Podparla sie na rekach i dzielily ja tylko centymetry od twarzy Naruto.
-Chcialam zebys nie myslal o tym ze morzesz cos stracic... I widzisz zadzialalo.
-Ale ja naprawde sie martwie o ciebie, rodzicow, twoje rodzenstwo i o nasze wioski-Naruto tylko spucil glowe. Hinata nie miala juz pomyslow jak odciagnac Naruto od tych mysli, wiec wstala i zaczela sie kierowac w strone ogniska.
-HEJ!!! Gdzie ty idziesz?!?!-NAruto szybko wstal i podbiegl do Hinaty. Zlapal ja za reke i zatrzymal.
-Ide spac-wyrwal swoja reke i poszla dalej. Naruto dalej za nia pobiegl.
-Poczekaj, dlaczego taka jestes-powiedzial to i stanol przed nia.
-Nie wiem chcialam cie odciagnac od tych mysli, ale nie potrafie... wybacz-powiedziala to spuscila glowe, po jej policzku splynela jedn samotna lza.
-Ale co ja mam ci wybaczyc?... Nikt poza moimi rodzicami tak sie o mnie nie martwil-powiedzial to i zlapal ja za reke-Zawsze kiedy bylas w wiosce, czulem ze jestem najszczesliwsza osoba w wiosce... Ba, na swiecie zawsze pomagalas mi w problemach... i nie wiem co jeszcze, ale pamietaj zawsze przy tobie nie mysle o niczym innym niz o tobie i o przyszlosci jak mysle w ktorej tez bedziesz przy mnie i...-nie dokonczyl bo Hinata wspiela sie na palce i pocalowala Naruto zarzucając mu rece na szyje, Naruto podniusl Hinate nie przerywajac pocalunku. Skierowal sie na wczesniejsze miejsce i polozyl ja na kocu.
-No a teraz spac, i ty mi sie nigdzie nie wybierasz jasne??-powiedzial Naruto.
-TAK JEST PRZE PANA!-Hinata prawie krzyknela prubujac sie nie śmiać... ale nie wytrzymala i wybuchla smiechem.
-A ty z czego sie smiejesz?-spytal sie Naruto nie bardzo wiedzial o co jej chodzilo.
-Nic, nic okej to ja ide-powiedaiala i prubowala sie wysliznac.
-Juz mowilem ze nigdzie nie idziesz.
-Oj pusc mnie to cie mile zaskocze-powiedziala hinata, Naruto puscil ja. Hinata zsunela opaske Konohy z czola na oczy, Naruto nic nie protestowal. Po 20 minutach zdjela jego opaske juz calkiem i polozylamna ziemi. Naruto przyzwyczail sie do ognia ktore dawalo niedawno rozpalone ognisko.
-No teraz morzemy isc spac- powiedziala do Naruto, dopiero teraz zuwarzyl ze nie ma tego samego stroju. Byla w szortach i krutkiej blusce.
-Acha, teraz wiem po co to ognisko-Naruto sie usmiechnol, zlapal Hinate w tali i przycagnol do siebie oczywiscie pocalowal ja i tak zaczol sie powoli klasc. Nie przerwali by pocalunku, ale braklo im tlenu. Hinata podparla sie na rekach, jej wlosy opadaly troche na twarz Naruto. Jedna renka wziela koc i przykryla nim siebie i Naruto. Polozyla glowe na jego torsie, on przytulil ja jeszcze bardziej.
-Nie martw sie, nie uciekne.
-Wiem... ale wole mieć pewnosc- powiedzial to i pocalowal ja w czolo. Wlasnie tak wtuleni w siebie zajneli.
                                       ZAPOWIEDZI!!!
Kim okaże się zamaskowany wojownik...? Kto dostanie klątwę...? Czy przeczucia Naruto się sprawdza...? A wszystko będzie w następnej notce pt.: "Już nie może być gorzej..." Pozdrawiam wszystkich czytelników i dawajcie namiary na swoje blogi :3

Brak komentarzy: